Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Sokrates Cafe Sochaczew 27 maja 2009

Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz

Nie mam nic przeciwko dywagacjom Filandra i Asmodeusza, (patrz Dialog o Rozmowie w Dialogach), może prócz tego, że są nieco za długie i wykazują dość luźny związek ze spotkaniem w Sochaczewie. Konieczne jest uzupełnienie tych dywagacji krótkim raportem bliższym rzeczywistej rozmowie.


Obecni byli: Iza, Karol, Paweł, Sławek, Justyna, Paulina, Szymon, Robert, Ilona, Daniel, Łukasz, Żaneta, Bogdan.


Zgłoszono pytania:

1. Czy w ogóle warto się zastanawiać nad światem.

2. Na ile rozciągła jest teraźniejszość.

3. Skąd wiemy, że coś wiemy.

4. Czy zawsze cel uświeca środki.

5. Czy jest czas i miejsce na rozmowę.

6. Czy coś stoi na przeszkodzie, żeby Sochaczew stał się Atenami współczesnego świata.

7. Czy warto walczyć w sprawie, w której istnieje duże prawdopodobieństwo przegranej.


Wybrano temat: Czy jest czas i miejsce na rozmowę.


W pierwszej rundzie wygrało pytanie o Ateny, jednak uczestnicy spotkania zdecydowali, że do drugiej rundy przechodzą dwa pytania i w drugiej rundzie z Atenami wygrała rozmowa. Skromność zwyciężyła.


Robert jako autor pytania stwierdził, że otacza nas pustka słowna. Nie ma z kim i kiedy rozmawiać. On rozmawia sam ze sobą.


Iza zauważyła, że wszyscy ludzie mówią, że nie tylko nie mają czasu na rozmowę ale w ogóle nie mają czasu.


Paulina stwierdziła, że gadaniny wokół nas jest mnóstwo. Brakuje jednak rozmowy rozumianej jako bliski kontakt z drugim człowiekiem. Miejsce rozmowy musi być miejscem intymnym.


Ilona w pewnej opozycji o przedmówców stwierdziła, że jeśli ludzi mają sobie coś do powiedzenia to miejsce nie jest problemem. Problemem jest dystans między ludźmi.


Justyna przedstawiła nam wizje świata zalewanego przez informacje. Żyjemy w chaosie informacyjnym. Łatwość komunikacji (skajpy, majle, gadu gadu, smsy) nie przekłada się na jej jakość i istotność.


Sławek widzi, że rozmawiamy krótko i oficjalnie.


Szymon chciał nas zachęcić, żebyśmy przyjrzeli się samemu fenomenowi rozmowy. Byśmy zastanowili się czym jest rozmowa. Przedstawił definicję, że rozmowa jest aktem intencjonalnym, kwestią woli. Kontaktem prowadzącym do spotkania dwóch świadomości. Warunkami rozmowy jest wspólna intencja i wspólny kod porozumiewania.


Karol wątpił by rozmowa była po pierwsze wyłącznie świadoma, a po drugie by była aktem rozmówców. Mówi się przecież, że rozmowa się toczy lub wydarza niejako samo. Można oczywiście powiedzieć, że ktoś prowadzi rozmowę. Ale czy rzeczywiście świadomość prowadzi rozmowę z drugą świadomością? Czy my posługujemy się językiem, żeby prowadzić rozmowę czy to raczej coś posługuje się nami. Może to język posługuje się nami. Albo nasza nieświadomość używa języka, żeby zrealizować jakieś swoje cele w rozmowie. Pewne jest to, że Karol wątpił ale wątpliwe, że to wszystko powiedział na pewno w taki sposób.


Daniel stwierdził, że nie wie co Szymon miał na myśli i zapytał czy nieszczera rozmowa jest rozmową.


Paulina zastanawiała się czy rozmowa musi mieć wspólny temat, czy musi być o czymś czy ważniejsze żeby była między kimś a kimś.


Żaneta zauważyła, że najczęściej tylko mówimy do kogoś, a nie rozmawiamy.


Szymon próbował wrócić do tego typu refleksji, w której dobrze się czuł. Odróżnił język jako całość od mowy jako konkretnej realizacji języka. Zwrócił też uwagę, że myślimy i mówimy w języku lecz ponieważ są to dwie różne realizacje języka, to potrafimy kłamać, to znaczy intencjonalnie mówić co innego niż myślimy i to w celu zmylenia drugiego co do tego co myślimy. Chwile rozważaliśmy czy zwierzęta kłamią.


Iza powiedziała, że mówi do siebie, żeby wyrazić swoje emocje.


Ilona pytała jakich rozmów unikamy. Sama jak twierdzi unika pustych rozmów. Rozmowa nie pusta to taka, w której się otwieramy. Jeśli nie chcemy/nie możemy się otworzyć -nie ma sensu rozmawiać.


Szymon zauważył, że możemy unikać rozmowy, by nie otworzyć się także przed samym sobą.


Paulina była przekonana, że nikomu nie brakuje small talków, małych konwencjonalnych, grzecznościowych konwersacji.


Zdaniem Żanety nie chcemy się uzewnętrzniać, nie chcemy ingerować w cudzą prywatność, więc nie rozmawiamy.


Ilona pytała czemu czasem lubimy rozmawiać z obcymi.


Żaneta powiedziała, że szczerze rozmawia z ludźmi, z których spotkania się cieszy. Paweł szczerze przyznał się, że nie zawsze jest szczery wobec ludzi, których lubi.


Robert uważa, że nie słuchamy innych. Kiedy słuchamy, wtedy jest rozmowa.


Justyna zastanawiała się, czy prawdziwa rozmowa nie jest wtedy, gdy coś się zmienia pod jej wpływem. Pytanie co. Sposób myślenia, poglądy? Widzenie drugiego człowieka? Siebie?


Szymon chciał wrócić do niezbędnego wspólnego mianownika rozmowy czyli języka.


Jednak Daniel w celu rozładowania napięcia spowodowanego powagą tematu i głębokością rozważań zaproponował definicję prawdziwej rozmowy. Prawdziwa rozmowa rozwija relację w kierunku kopulacji.


Ta uwaga spowodowała utratę zdolności protokołowania przez protokolanta i prawie kompletną amnezję. Protokolant zapamiętał jedynie, że Ilona podała wyjaśnienie czemu ze sobą nie rozmawiamy. Otóż nie rozmawiamy, bo nie ufamy sobie, a nie ufamy sobie, bo boimy się siebie. Z totalnej amnezji protokolanta wyłonił się jeszcze spór o to czy majlowanie to rozmowa. Ilona uważała, że tak, bo chciała wierzyć, że rozmawia z tymi, z którymi nie może się spotkać osobiście. Karol stanowczo twierdził, że prawdziwa rozmowa jest możliwa tylko twarzą w twarz.


A czym jest dla was rozmowa, Drodzy Czytelnicy?


Wasz Protokolant


Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz