Aktualnie przebywasz w:

O niebezpieczeństwie prawdy

Wstecz
Sokrates Cafe
Dodaj komentarz

Osoby: Filander, Asmodeusz, Gongsun Long


Znani nam z dialogu „O rozmowie” Filander i Asmodeusz przechadzają się po Łazienkach Królewskich. Na widowni amfiteatru spotykają swojego znajomego, Chińczyka Gongsun Longa.


Filander. Witaj Gong!


Gongsun Long. Witajcie Panowie. Ściśle rzecz biorąc należy do mnie mówić Long. Gongsun Long.


Asmodeusz. Witaj więc Long. Gongsun Long. Nad czym ślęczysz?


Gong. Nad Arystotelesem. Chcę napisać traktat o kategoriach.


Asmo. Zacny plan. Ale właściwie po co?


Gong. Bo wy europejczycy robicie takie dziecinne błędy logiczne, że trzeba wam je dziecinne tłumaczyć.


Fil. Tłumaczyć Arystotelesem jest dziecinnie?


Gong. Przecież to dzieciństwo waszej logiki.


Fil. My mówimy dziedzictwo, a nie dzieciństwo.


Gong. Arystoteles pisał w czasach, gdy wasze myślenie było w pieluchach.


Fil. W powijakach.


Gong. Nawet mi nie mów co znaczą powijaki. To mi brzmi jak majaki.


Fil. Nie powiem. Jaki błąd naszego myślenia chcesz naprawiać Arystotelesem?


Gong. To będzie traktat o kategoriach. Kategoria to oskarżenie. Arystoteles uczył was o co należy oskarżać rzeczywistość, a o co nie należy. A wy go nie słuchacie.


Fil. Więc uważasz, że kategoria to przeciwieństwo apologii czyli obrony? Platon napisał Apologię Sokratesa.


Gong. Tym waszym Platonem zajmę się innym razem. Najpierw trzeba oskarżyć, potem można bronić.


Asmo. Ok, panowie. Jak Gong –przepraszam -Long napisze to przeczytamy. A propos czytania, czytałeś Long naszą rozmowę o rozmowie?


Gong. Czytałem, nawet ładna. Może nawet za bardzo ładna, a za mało dążąca do prawdy.


Fil. Uważasz, że ładność wchodzi w kolizję z prawdą?


Gong. No pewnie. Albo albo. Albo ładnie albo prawdziwie.


Asmo. Naga prawda jest brzydka?


Fil. Nie przesadzajmy. Dążąc do brzydoty, też miniemy się z prawdą.


Gong. To mi przypomniało, że spotkałem wczoraj Protokolanta. Kazał mi się wam kłaniać, więc się kłaniam.


Fil. Nie wygłupiaj się Long. To tylko taki zwrot.


Gong. Że też wy nie możecie po ludzku mówić tego co myślicie…


Asmo. Może nie mówimy po ludzku, bo nie myślimy po ludzku.


Fil. Asmodeuszu, nie mieszaj Gongowi w głowie. Znaczy bardziej. Long, Protokolant mówił coś jeszcze prócz kłaniania?


Gong. No, powiedział, że musiał uzupełnić wasz dialog o rozmowie o normalny protokół. Pomyliliście np. imiona. Wy mówiliście o Szczepanie, a naprawdę mówił to Szymon.


Asmo. Bo nam się kojarzył z rozszczepianiem. Ale jeśli to Szymon to przepraszamy.


Fil. To ja musiałem pokręcić. Coś jeszcze mu się nie podobało?


Gong. No, pominęliście większość wypowiedzi obecnych w Sochaczewie Pań. PRO miał przez was kłopoty. Został oskarżany o mizoginizm.


Asmo. Pro jest mizoginem.


Fil. Pro jest miłośnikiem kobiet.


Asmo. Na jedno wychodzi.


Gong. Pro mówił, że wasza rozmowa podobała się raczej kobietom, a nie podobała mężczyznom. Mężczyźni mówili, że za bardzo odległa od rzeczywistości, że woleliby przeczytać co naprawdę działo się w Sochaczewie, a kobiety, że ładnie ze sobą rozmawialiście. I że rysy się wygładzają przy czytaniu.


Fil. Cóż. Wszystkim nie dogodzimy.


Asmo. Filandrze, może zatrudnimy się w jakiejś klinice kosmetycznej czy spa. Będziemy naszymi rozmowami wygładzać rysy twarzy.


Fil. A nie wolałbyś powodować zmarszczki od śmiania?


Asmo. No, wolałbym ale za to w SPA nam nie zapłacą. Long, a mówił ci PRO co był na ostatnim spotkaniu w Tarabuku?


Gong. Mówił.


Asmo. No, to powiedz.


Gong. Ale to długa rozmowa.


Fil. Jak opowiesz to pomogę ci z fajniejszymi greckimi słowami u Arystotelesa.


Gong. No, dobrze. Rozmawiali o tym czy dążenie do prawdy może być niebezpieczne. No wiecie, żeby się nie skończyło jak z tym waszym Sokratesem.


Fil. Zaskakujące pytanie. Przecież dziś nikogo nie zabija się za prawdę.


Gong. No, może u was.


Asmo. Tylko bez polityki Panowie.


Fil. Opowiedz coś więcej Gong. Ciebie to trzeba ciągnąć za język.


Gong. Nie mówcie do mnie takimi obrazami. Zaraz sobie wyobrażam jak mnie ktoś szczypcami ciągnie za język.


Asmo. Spokojnie Long. To tylko metafora. Postaramy się unikać bolesnych metafor. Więc powiedz coś więcej o spotkaniu.


Gong. Pro mówił, że strasznie się tam kłócili o prawdę. I o to czy Achilles dogoni żółwia.


Asmo. Pewnie PRO zaczął znowu czytać jakiś wstęp do historii filozofii i doszedł do Parmenidesa i Zenona z Elei. I konieczne chciał się tym pochwalić.


Gong. Już mi się przypomniało. Pro mówił, że Grzegorz mówił…


Asmo. Long, wiemy, że to ty mówisz, że Pro mówił, że Grzegorz mówił. Mów po prostu, że Grzegorz mówił.


Gong. Chciałem być precyzyjny. Ale skoro wolicie ukryte założenia to niech wam będzie. Tylko nie odpowiadam za to jak pobłądzicie bo nie dojrzycie jakiś ukrytych założeń.


Fil. Long, Drogi Przyjacielu, opowiadaj wreszcie.


Gong. Grzegorz opowiedział o jakimś profesorze filozofii z Watykanu, który na podstawie lektury Parmenidesa doszedł do wniosku, że byt jest wieczny, a zatem nie mógł być stworzony przez Boga. Opublikował te rewelacje i wywalili go z uczelni. Bo to katolicka uczelnia była.


Asmo. I to miał być dowód na to, że dążenie do prawdy jest niebezpieczne? Przecież to nieprawda.


Fil. Może i nieprawda ale dążenie do prawdy może chybiać prawdy. My europejczycy uważamy, że liczy się intencja.


Gong. Ja uważam, że oprócz chęci liczy się umiejętność dochodzenia do prawdy.


Asmo. A ja uważam, że ważne by do prawdy docierać, nawet niechcący.


Fil. Jakby nas było więcej to obsadzilibyśmy więcej możliwych stanowisk. I co dalej Long?


Gong. Pro powiedział, że słusznie go wywalili. Bo Profesorowi nie chodziło o prawdę. Gdyby mu chodziło o prawdę interesowałby się rzeczywistością, a nie Parmenidesem.


Fil. Pro jest okropny. On musi mieć jakiś uraz do profesorów. Przecież Profesor był dzielny, wiedział, że ryzykuje katolicki etat.


Asmo. Sam się powinien zwolnić. Jak ktoś nie zgadza się ze wszystkim, co jest w katechizmie kościoła katolickiego, to nie powinien zajmować miejsca w żadnej instytucji katolickiej.


Fil. Co ci zależy? Przecież nie zajmiesz miejsca nikogo w żadnej instytucji katolickiej. O ile mi wiadomo nie jesteś katolikiem.


Asmo. Wiesz Filandrze, że taki już jestem, wszystko albo nic.


Fil. Long i co dalej?


Gong. Pro wyjaśniał obecnym jak rozumie prawdę. Zresztą to ja mu to tłumaczyłem wcześniej.


Fil. To powiedz nam co ty rozumiesz przez prawdę.


Asmo. No właśnie, powiedz czym jest prawda.


Gong. Proszę bardzo. O prawdzie jest sens mówić tylko wtedy, gdy przyjmiemy 3 obszary. Po pierwsze rzeczywistość, po drugie opis rzeczywistości, po trzecie relacja opisu do rzeczywistości. Musimy przyjąć, że rzeczywistość istnieje, że można ją opisać i że możliwe jest zweryfikowanie zgodności opisu i rzeczywistości.


Asmo. To brzmi dziecinnie.


Gong. Może, ale dzięki temu można uniknąć dziecinnych błędów.


Fil. Jakich?


Gong. Dwóch podstawowych. Pierwszego to mówienia, że prawdą jest opis. Albo że prawda jest cechą opisu. A drugiego, że prawda to rzeczywistość.


Asmo. Rzeczywistość jest nieprawdziwa?


Gong. Rzeczywistość nie ma żadnego problemu z prawdziwością. Nie jest ani prawdziwa ani nieprawdziwa. Po prostu jest. To my mamy problem z relacją z rzeczywistością.


FiL. To ciekawe. Dążenie do prawdy jak próba naprawienia naszej relacji z rzeczywistości. O tym była mowa na spotkaniu?


Gong. Może. Nie wiem. Z tego co mówił PRO trudno się zorientować, czy prawdziwy problem się ujawnił.


Asmo. Powiedziałeś „prawdziwy problem”. Uważasz, że pytanie było w jakimś sensie nieprawdziwe.


Gong. Tak uważam. Pytanie było w tym sensie nieprawdziwe, że wynikało z nieprawdziwego wyobrażenia o rzeczywistości. Jednak głębokie rozważenie pytania daje możliwość porzucenia wyobrażeń i docierania do prawdziwej rzeczywistości.


Fil. Mówiłeś, że nie ma sensu mówić o prawdziwej rzeczywistości.


Gong. Zmieniłem zdanie. W waszym języku ma sens mówienie o nieprawdziwej rzeczywistości. Nieprawdziwą rzeczywistością jest wyobrażenie tej rzeczywistości, oddalające nas od samej rzeczywistości.


Fil. Masz na myśli wyobrażenie w języku?


Gong. W gruncie rzeczy każde wyobrażenie. Kiedy mówimy o rzeczywistości, czy myślimy o niej czy wyobrażamy ja sobie w obrazach, zawsze tworzymy wyobrażoną rzeczywistość. Dążenie do prawdy jest dążeniem do zastąpienia wyobrażeń czymś rzeczywistym. Jest dążeniem do dotknięcia rzeczywistości.


Asmo. Ty podobno jesteś logikiem. A mówisz jak poeta.


Gong. Nie znam się na poezji. Znam się na myśleniu.


Fil. Myślę, że Long może mieć racje. Przecież nikt by się nie zabijał po to, żeby uzyskać opis rzeczywistości. Rzeczywistość jest już zawsze jakoś opisana. Bez sensu jest także zabijać się, żeby dotrzeć do rzeczywistości. Przecież ona jest wszędzie. Ale może warto coś zaryzykować, żeby wyjść z naszych wyobrażeń i nawiązać prawdziwy kontakt z rzeczywistością. Żeby zamieszkać w rzeczywistości.


Asmo. To chyba nie dokładnie jest to, o co chodzi naukowcom, którzy uważają, że dążą do prawdy. Oni przecież chyba naprawdę chcą poznać rzeczywistość, a w każdym razie jakiś jej fragment. Poznać i adekwatnie opisać.


Fil. Poznać coś nie znaczy być tam. Czy fizycy kwarkowi mogą zadomowić się wśród kwarków?


Asmo. W sumie czemu nie? Może naukowcy przeczuwają swoją bezdomność. Żyją w wyobrażonej rzeczywistości i jest im w niej może nieswojo. Więc pragną zadomowić się w świecie tego co badają. Historycy katarów w świecie katarów, fizycy w świecie kwarków, a filozofowie w świecie tekstów, a niektórzy nawet w świecie myśli.


Fil. To miłe ale wciąż urojone światy.


Asmo. Może nikt nie pragnie prawdy, a każdy po prostu chce się gdzieś zadomowić.


Gong. Widzę, że przestałem wam być potrzebny. Pozwólcie, że zagłębię się znów w Arystotelesie, by dotrzeć do świata swoich myśli. Na koniec tylko wam powiem, że niebezpieczeństwo dążenia do prawdy polega na ryzyku utraty przytulnych wyobrażeń. Wyobrażenia potrafią ukołysać nas dużo bardziej niż rzeczywistość. Wydaje mi się, że nigdy naprawdę nie dążymy do prawdy. Jeśli nie pasują nam stare wyobrażenia, to szukamy po prostu nowych wygodniejszych.

Tylko samobójcy dążą do czystej prawdy. Podobnie mówił Pro.


Fil. Miłej podróży Long. Tzn do świata twoich myśli, a nie do prawdy.


Asmo. Jasne. Przecież nie będziemy Ci źle życzyć.


Dodaj komentarz