Aktualnie przebywasz w:

Wstecz
Sokrates Cafe

Sokrates Cafe Tarabuk, 2 marca 2010

Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz
Pytania:
1. Co to jest odwaga cywilna albo czym się różni odwaga cywilna od fizycznego szaleństwa.
2. Czy poprawność polityczna koliduje z wolnością słowa.
3. Czy lepszy żywy tchórz niż martwy bohater.
4. Co nas najbardziej ogranicza.
5. Czy zawsze należy mówić/pisać/wyrażać bezwzględną prawdę?

Obecni: Arek, Anna, Leszek, Marta, Bogdan, Ania, Tomasz, Kuba, Natalia, Sara, Karol, Dorota, Zygmunt, Marian, Krzysztof, Beata, Michał. Prowadził Bogdan.



Temat: Czy zawsze należy mówić/pisać/wyrażać bezwzględną prawdę?


Natalia ujawniła, że jej pytanie zainspirowała sprawa biografii króla polskiego reportażu. Czy warto wykopywać na światło dzienne prawdę spod ziemi, gdzie spokojnie sobie gniją ciemne sprawki naszych bohaterów, czy nie lepiej zostawić zgniliznę podziemiom, a samemu cieszyć oczy widokiem gładkich, marmurowych pomników.


Natalia trafnie zarysowała konflikt między pełnym poznaniem a estetyką. Prawda kontra piękno.

Kuba stanowczo twierdził, że zawsze warto. Człowiek jest bowiem istotą rozumną, a nasz rozum żywi się prawdą. Pozbawiając rozumu części prawdy, np. z powodu jej nieestetyczności, osłabiamy rozum, a słaby rozum może sobie nie poradzić z zapanowaniem nad ciemnymi, bezrozumnymi mocami.


Z tego by wynikało, że antyprawdziwościowi esteci są agentami na służbie ciemnych, irracjonalnych mocy. Ciekawa hipoteza

Krzysztof powtórzył problem Piłata (czym jest prawda) i podobnie jak Piłat nie próbował dociekać, czym w istocie jest prawda. W odróżnieniu jednak od Piłata przedstawił swoją opinię co do prawdy, której to opinii posiadanie usprawiedliwiało prawdy niedociekanie. Wywodził, że prawda to tylko opinia, że na każdy temat możliwe są różne opinie (rodziny, bliskich, dalekich). Uznał, że Kuba nawołując do nieukrywania prawdy, wzywa do opluwania innych i obrzucania ich ekskrementami. Wyraził swoją wiarę, że nikt nie zna prawdy oraz postawił paradoksalny problem, która prawda jest prawdziwa, jednak równie retorycznie jak problem czym jest prawda.


Jak się wydaje jeden z problemów ze stanowiskiem Krzysztofa polega na tym, że sam używa słowa prawda niezgodnie ze swoją definicją. Skoro mówi, że prawda to opinia, to czemu mówi, że nikt nie zna opinii. Przecież każdy z nas ma wiele opinii i zna wiele opinii. Czemu nie mielibyśmy poznać więcej opinii? Natomiast życzliwa interpretacja stanowiska Krzysztofa, prowadziłaby do uznania tego stanowiska za sprecyzowanie stanowiska estetycznego (odrzućmy, schowajmy część opinii, bo drażnią nasze powonienie i poczucie smaku). Jak się zdaje, zdaniem Krzysztofa, nasze opinie są wydzielinami naszego umysłu. Nasze wydzieliny są bardzo rzadko atrakcyjne dla naszych bliźnich i w zasadzie uznajemy, że należy je ukrywać, ze względów estetycznych i higienicznych. Obecnie uznajemy np. powszechnie, że sztuczny zapach dezodorantu jest łatwiejszy do przyjęcia niż naturalny zapach potu. Być może stanowisko estetyczne w kwestii prawdy można uznać za troskę o zachowanie zdrowia (to co brzydko pachnie zwykle jest niezdrowe) i tożsamości duchowej (co nie przyswojone powinno być odrzucone). Triumf ducha nad naturą, tak jak triumf dezodorantów nad potem.

Tomek uznał, że ryzykowne jest twierdzenie, że nikt nie zna prawdy, że całą prawdę zna tylko Bóg. Hegel pisał o możliwości historii pisanej z punktu widzenia kamerdynera. To oczywiście ograniczony, specyficzny punkt widzenia. Ale czemu nie prawdziwy. Istnieją 3 istotne biografie Junga, wszystkie w zasadzie prawdziwe ale podające inne informacje, w innych proporcjach. Jedne pisane z pozycji hagiograficznych, inne bliższe kamerdynerskich. Jeżeli uwierzymy tylko w jedną, staniemy się wyznawcami, gdy w inną, staniemy się przeciwnikami. Zdaniem Tomka jesteśmy moralnie odpowiedzialni nie tylko za prawdziwość ale i za proporcje w naszych prawdziwych wypowiedziach. Przedstawiając prawdę w nieprawdziwych proporcjach budujemy w istocie nieprawdę.


To mi przypominało hinduską przypowieść o niewidomych opisujących poszczególne części słonia (trąbę, nogę, ucho, ogon) i biorących te aspekty prawdy o słoniu za całą prawdę.


Bogdan podniósł problem czy państwo powinno karać za mówienie nieprawdy. Jego zdaniem nie powinno być prawa o bluźnierstwie (czyli karania za podważanie prawd uznawanych za niepodważalne przez państwo, prawd świętych). Jego zdaniem procesy o obrażanie uczuć religijnych są w istocie realizacją archaicznego prawa o bluźnierstwie, które powinno być odrzucone przez nowoczesne państwo. Państwo więc nie powinno karać za mówienie nieprawdy.


Kuba wskazał, że pogląd Bogdana to wylewania dziecka z kąpielą. Państwo musi mieć możliwość karania świadków za składanie fałszywych zeznań, bo niezbędne jest ustalanie choćby formalnej prawdy przez sąd. Inną rzeczą jest kwestia uznawania pewnych prawd za święte.


Zygmunt zastanawiał się czy zawsze społeczeństwo ma prawo poznać prawdę. Zwrócił uwagę, że choć zlikwidowano cenzurę państwową, to wraca cenzura prewencyjna w formie powództw o ochronę dóbr osobistych lub w formie ochrony prawnej danych osobowych. Pojawia się problem kolizji interesu indywidualnego i zbiorowego. Sam był zwolennikiem jak najdalej idącego prawo do prawdy w sferze publicznej.


Ania wmyśliła się w siebie i ujawniła, że jej wizja prawdy jest zmienna.


Natalia zauważyła, że czym innym jest mówienie prawdy prywatnie, a czym innym publicznie, ze względu na wielką, potencjalnie także niszcząca ludzi siłę mediów.


Dorota zauważyła, że zdajemy się sprowadzać problem mówienia prawdy do wolności słowa.


Tomek pytał czy mamy także wolność mówienia nieprawdy. Karol na to, że wydajemy się mieć potrzebę mówienia nieprawdy. Że ważne jest abyśmy mieli takie obszary, w których możemy mówić bez troski o fakty i prawdę, byśmy mogli poeksperymentować. W przeciwnym razie będziemy te potrzeby realizować wtedy, gdy akurat prawda jest ważna.


Zygmunt zauważył, że prawdą można się posługiwać makiawelicznie.


Marian wskazał , że prawda może być narzędziem nieprawdy. To kwestia proporcji, przemilczeń itp. Nie trzeba kłamać by wprowadzać w błąd. Prawda może być też podrabiana. Erystycy manipulują nieprawdami by wyglądały na prawdę. Zwrócił uwagę na potrzebę myślenia w kategoriach długookresowych o konsekwencjach mówienia prawdy i nieprawdy. Zacytował też myśl Churchilla, że prawda jest tak cenna, że powinna być opakowana grubą warstwą nieprawdy.


Marta zauważyła, że prawda jest jedną z wartości, nie koniecznie najwyższą. Czy prawda jest ważniejsza od zdrowia, życia ? Np. gdy matka żyje nadzieją, że syn wróci z wojny, to należy jej powiedzieć prawdę?


Wydaje się, że w niektórych kulturach wyżej się ceni prawdę, a w innych mniej. Albo inaczej: niektóre kultury uważają, że dorosły człowiek powinien mierzyć się z prawdą, a inne uważają, że należy go otaczać sympatyczniejszą od prawdy fikcją. Czy mamy prawo i czy mamy obowiązek informować bliźniego o marności jego kondycji? Czy powinniśmy informować głupca, że jest głupcem, a osobę chorą, że jest chora?


Krzysztof uznał, że uczucia żony są ważniejsze od prawdy.


Czy możemy uznać, że każdy człowiek ma prawo do utrzymywania nieprawdziwego obrazu swoich bliskich, nieprawdziwego obrazu świata i samego siebie. Czy mamy prawo do ochrony swojej nieprawdy?


Tomasz zastanawiał się czy prawdą w ogóle jest wartością, a w każdym razie samodzielną wartością. Wydaje się, że raczej należy patrzeć na prawdę jako służebnicę innych wartości. Prawda jest ulokowana w systemie innych wartości i zdaje się służyć różnym hierarchiom wartości.


Karol wskazał, że jeśli będziemy rozumieli prawdę jako opis, omówienie, a także adekwatne wyrażenie tego, co rzeczywiste (lub osobiste) to ze względu na wielość języków, w których można prawdziwie wyrazić czy opisać rzeczywistość oraz nieskończoną możliwość kombinowania nowych adekwatnych opisów, okaże się, że istnieje nieskończenie wiele możliwych, potencjalnych prawd. Więcej niż rzeczywistości. Prawd potencjalnych jest nadmiar i muszą one konkurować o możliwość wyrażenia. Zauważył, że gdy on sam wypowiada niewątpliwie prawdziwe zdania, inni cierpią, bo nie mają możliwości wypowiedzenia swoich prawd. Prawdy są zatem ze sobą w konflikcie. Cała prawda nie może być wyrażona. Trzeba szukać innych niż prawda wartości, by różne prawdy mogły znaleźć dla siebie czas i miejsce, by mogły harmonijnie współbrzmieć. Posłużył się przy tym koncepcją harmonizacji aksjologicznej dr. Tomasza Mazura.


Tomasz wskazał, ze Sokrates permanentnie mówił nieprawdę w celach majeutycznych. Kłamał, że nie wie, że nie rozumie, wygłaszał sądy, w które nie wierzył. Kłamał w celu wydobycia większej prawdy.


Zygmunt wygłosił prawdę, że prawda jest wartością, jak pieniądz, lecz można za prawdę kupić coś innego wartościowego lub zmarnować. Zauważył też, że nawet święta inkwizycja przyznawała podsądnym reservatio mentalis, czyli prawo do mówienia nieprawdy.


Bogdan przypomniał podział na to co godne i to co haniebne. Znany adwokat i filmowiec żył w niezgodzie z zasadami, które głosił, a to haniebne.


Michał za Maxem Schelerem powiedział, że drogowskaz nie musi chodzić drogą, którą wskazuje.


Jednak przyłapanie ludzkiego drogowskazu na skoku w bok od wskazywanej przez siebie drogi zdaje się co najmniej przytępiać ostrość jego wskazań jeśli nie zupełnie wichrować kierunek.


W tym miejscu dyskusja stoczyła się na aktualne medialnie eksponowane problemy polityczno-obyczajowe. Bogdan zakończył spotkanie w środku tej dyskusji, korzystając z tego że czas upłynął.


Chyba naturalne jest to, że werbalnie przeżuwamy to, czym żywią się media i co nam podają jako strawę duchową. Jednak na Sokrates Cafe powinniśmy unikać takiej strawy, odchodzić od niej, szukać dalej, głębiej. Dyskusja wyszła od medialnych problemów, jak się wydawało dotarła do głębszego (a może wyższego) ich rozumienia, a następnie znów z tych wyżyn stoczyła się w pływanie w medialnej papce. Wspólne sokratejskie dociekanie wymaga samodyscypliny i wzajemnego podtrzymywania, byśmy nie tonęli w pop-papce. W niej nie da się oddychać, o czym donosi Wasz Protokolant.


Komentarze do protokołu
Dodaj komentarz