Sokrates Cafe
Sokrates Cafe Tarabuk 3.11.2009
Dodaj komentarz Pytania:
1. Umrzeć, zasnąć, śnić. Jakie są współczesne wyobrażenia o śmierci?
2. Czy nauka matematyki jest potrzebna i czy powinna być obowiązkowa?
3. Czym jest zwycięstwo moralne?
4. Jakie są pożytki z gniewu?
5. Czy istnieje opozycja dobro i zła?
Temat: Czy istnieje opozycja dobro i zła.
Uczestniczyli: Kuba, Zulka, Ania, Daniel, Karol, Iwona, Anna, Arek, Bogdan, Zygmunt, Leszek, Marian.
Prowadził Bogdan.
Zulka przyglądała się fenomenowi, że gdy patrzymy na coś pod różnymi kątami, to różnie wygląda. W szczególności coś co wydaje się złe z jakiegoś punktu widzenia, z innego wydaje się dobre. A przecież mówimy o walce dobra ze złem. Ale co z czym ma walczyć, skoro coś raz wygląda na dobro, a za chwilę, jak popatrzymy inaczej - na zło.
Karol zauważył, że Zulka mówiła o patrzeniu i wyglądaniu. A patrzenie i wyglądanie to co innego niż istnienie. To że potrafimy opisywać świat, ludzi i ich czyny w opozycyjnych kategoriach dobra i zła nie ulega wątpliwości. Nie ulega też wątpliwości, że te opisy mogą się różnić. Jednak czy z umiejętności posługiwania się opozycyjnymi kategoriami wynika konieczność istnienia dobra i zła i ich opozycji? Być może niesłusznie Karol założył, że jeśli pytamy o istnienie opozycji dobra i zła, to przesądziliśmy że dobro i zło istnieją, a pytamy tylko o istnienie opozycji.
Ania jako malarka wprowadziła metaforę kolorystyczną. Z istnienia różnych odcieni szarości nie wynika nieistnienie czerni i bieli.
Daniel zauważył, że w realnym świecie nie istnieje idealna biel ani idealna czerń. Wszystko co spotykamy może być tylko najwyżej bardzo ciemno szare (prawie czarne) lub bardzo jasno szare (prawie białe).
Bogdan nie czuł się dobrze w palecie szarości i zaproponował używanie słów godziwość/haniebność zamiast dobro/zło.
Zygmunt zauważył, że istnieją takie starożytne rozróżnienia jak arete/hybris.
Marian spróbował wprowadzić nieco porządku i zaproponował rozumienia dobra i zła jako pojęć operacyjnych. Możemy mówić o dobrym moście albo dobrej technologii. Dobro Marian rozumiał jako cechę obiektu polegającą na zgodności tego obiektu z celem twórcy lub użytkownika. Np. konkretny kamień może być dobry do rozłupywania czaszek, a zły do rozcinania skóry i oddzielania jej od mięsa.
Kuba zaprotestował przeciwko odnoszeniu dobra do rzeczy. Powiedział, że każdy sam generuje sobie definicje dobra. Po lekkim przyciśnięciu podał swoją definicję dobra jako tego, co nie koliduje z dobrem innych ludzi.
Karol zauważył, że ta definicja jest zła, bo za szeroka. Bo z naszym dobrem nie koliduje np. odległa o miliony lat świetlnych gwiazda. Czy to wystarczy by powiedzieć,że jest dobra?
Zygmunt wygłosił szereg luźnych asocjacji, w tym dotyczących Nietzschego, z których niektóre zainspirowały niektórych uczestników dyskusji.
Marian bronił inżynierskiego myślenia o dobru przed zarzutem ślepoty na inne wartości niż użyteczność. Otóż inżynier zawsze musi uwzględniać ograniczenia materiałowe, koszty itp. Nie jest dobry projekt mostu, który nie uwzględnia możliwości wykonawczych i kosztów. Tak samo nie można mówić, że jakaś reforma społeczna jest dobra, jeśli nie uwzględnia się jej kosztów społecznych. Nie jest dobro to co służy tylko mi, z pominięciem dobra innych istot.
Zulka zaproponowała definicje dobra, jako tego, co sprzyja przetrwaniu gatunku. Dobre dla ludzkości jest to, co sprzyja jej przetrwaniu. Miała jednak wątpliwości, czy to co dobre dla przetrwania jakiejś grupy (mniejszej niż cała ludzkość) zawsze jest dobre w ogóle.
Ania zauważyła, że nie ma sensu mówić o tym, że technologia wytworzenia energii atomowej jest dobra lub zła. Dobre lub złe (niegodziwe) może być natomiast jej zastosowanie. Dobro nie jest cechą obiektów ale celowych ludzkich zachowań, w tym sposobu używania rzeczy.
Zygmunt powiedział, że w technice mówi się o dobroci czy sprawności urządzenia czy układu ale już wtedy chyba wiedzieliśmy, że nie o to nam chodzi.
Ania zauważyła, że we współczesnej kulturze istnieje ryzyko zaniku wyraźnego, opozycyjnego odróżnienia dobra od zła, bo przeważa skłonność do niuansowania i relatywizowania.
Leszek wymienił 6 teorii etycznych, w celu wykazania, że nie ma jednej teorii dobra. Następnie skupił się na krytyce etyki utylitarystycznej, gdzie jako dobre rozumie się to, co jest użyteczne dla jak największej liczby ludzi. Podał przykłady obalania testamentu babci, która zapisała wszystko kotom czy przerywania wałów powodziowych, żeby zalać 100 ludzi zamiast 100 tysięcy osób. Powiedział także, że absolutyzowanie jednej wartości prowadzi do złego. Najwięcej zła ludzi wyrządzili powołując się na najwyższe dobro. Leszek oświadczył, jest zwolennikiem okazjonalizmu, czyli analizowania tego co jest dobre w zależności od zmiennej sytuacji.
Leszek zauważył, że ludzkość dokonała postępu moralnego. Kiedyś nie widziano problemu w niewolnictwie, teraz problem jest walka o prawa zwierząt. Ze smutkiem stwierdził, że najwyższą wartością dla Polaków jest zdrowie, co daje duże możliwości dla naszego rozwoju moralnego.
Michał, który jak się okazało, słuchał uważnie Zygmunta, poczuł się zobowiązany sprostować jego wyobrażenia na temat Nietzschego. Wygłosił więc zaimprowizowany wykład na temat Nietzschego, który oczywiście miał wielkie zasługi w rozwoju myślenia na temat dobra i zła.
Marian zaproponował myślenie o dobru i złu w kategoriach krótkiej i długiej optymalizacji działań i zachowań. Z krótkoterminowego punktu widzenia czerwone światło przeszkadza nam w poruszaniu się, postrzegamy je więc jako złe. Jako złe postrzegamy różne ograniczenia wprowadzane przez rodziców, społeczeństwo, prawo. Jednak te ograniczenia i zakazy mają na uwadze nasze długoterminowe dobro.
Daniel opowiedział się po stronie myślenia krótkoterminowego, wskazując, że często zniesienie świateł likwiduje korki.
Zulka nie ustawała w swoich próbach definiowania dobra, tym razem próbując definiować dobro, jako to, co sprzyja długoterminowemu ograniczaniu cierpienia.
Definicja ta została zakwestionowana poprzez wskazanie, że natychmiastowa likwidacja ludzkości najskuteczniej rozwiązała by jej długoterminowe cierpienia (ludzkości a nie Zulki).
Marian wykorzystał wykład Michała o Nietzschem do stwierdzenia, że ludzie mogą być nadludzcy, tzn. mają zdolność dobrowolnego podporządkowania się wartościom.
Ania wróciła do tematu, wskazując na możliwość myślenia o dobru i złu nie jako opozycjach, lecz jako całości i części. To co jest złe z jednostkowej, ograniczonej czy krótkoterminowej perspektywy może być dobre z perspektywy długoterminowej i ogólnej. W opozycji do tezy Leszka, że często powołując się na dobro czynimy zło, wskazała, że jest także możliwość , że ktoś służy dobru, choć chce wyrządzać zło. Jako przykład podała szatana. Jednak ten przykład nie wydaje się słuszny, gdyż szatan też służy dobru, takiemu jak je rozumie, to znaczy wolności.
Na koniec Zulka podała przykład klapsa jako obiektywnego zła. Teza ta wreszcie spolaryzowała obecnych, szkoda że pod sam koniec dyskusji. Karol i Marian uważali, że uważanie klapsa za zło wcielone i absolutne to lewacki pogląd. Klaps jest tylko metodą uczenia prawa. Sam w sobie nie jest ani dobry ani zły, może być tylko źle użyty. Zulka i Leszek natomiast byli gotowi bić się z prawicowcami w obronie teorii, że klaps jest absolutnym złem moralnym i nigdy nie jest dopuszczalny. Posłużyli się przy tym argumentacją ad personam, że Marian i Karol wyznają takie poglądy, bo otrzymali zapewne za dużo lub za mało klapsów. Argumentacja jest oczywiście samoobalajaca się, bo zakłada, że istnieje jakaś odpowiednia ilość klapsów, czyli pojedynczy klaps jest dobry lub zły w zależności od tego czy mieści się w miarce.
Dodaj komentarz
